• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Homilia z 29.03.2020

E-mail Drukuj PDF

Zgorzelec, 29.03.2020r.

V Niedziela WP - smak

„Łazarzu wyjdź!” - wielkopostne nawrócenie jest duchowym wyjściem na zewnątrz; porzucamy grzech, aby dusza i ciało radowały się z udziału w życiu Chrystusa.

HOMILIA

Ze względu na zasłonięte krzyże, dzisiejsza niedziela jest nazywana „czarną niedzielą”. To dobrze, ze krzyże są zasłonięte, abyśmy dziś jeszcze bardziej mogli dostrzec tę prawdę, że Chrystus swoją ofiarą na krzyżu, zaprasza nas do stołu, do uczty ofiarnej. Krzyż jest ołtarzem, ołtarz namaszczony krzyżmem tłumaczy nam sens ofiary, jaką na krzyżu złożył Jezus. Z tej śmierci życie tryska - bo Chrystus stał się pokarmem nieśmiertelności.

Dziś chcemy powiedzieć o ostatnim zmyśle - smaku. Ten zmysł jest bezpośrednio związany z codzienną, życiową czynnością, jaką jest jedzenie. W obecnym czasie, gdy w większości rodzin nie ma już modlitwy przed jedzeniem i po jedzeniu, warto przypomnieć słowa Stwórcy, skierowane do stworzonego człowieka: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem (Rdz 1,27). Słowa te wypowiedział Bóg potem, gdy wskazał człowiekowi dwa życiowe zadania: panowanie nad światem i zaludnienie świata. Aby te zadania wypełnić potrzebujemy pokarmu.

Dlaczego człowiek z pożywienia składał i składa Bogu ofiarę? Cały Stary Testament jest pełen obrazów składanych przez człowieka ofiar ku czci Boga. Składał człowiek ofiary ze zwierząt, ale też ze wszystkiego, co urodziło się na polu. Ofiarowany pokarm był znakiem ludzkiego życia, które może istnieć dzięki spożywaniu Bożych darów. Ofiarowane Bogu, były znakiem ofiarowania się człowieka temu, który go pierwszy obdarował. Człowiek w ten sposób uznaje swoją zależność od Boga. Czyż przynoszone w Wielką Sobotę w koszykach pokarmy na tzw. „święconkę”, nie przypominają nam tej prawdy? Brak modlitwy przy posiłku to znak grzechu, który odrywa nas od Boga. Jest to grzech niewdzięczności za dar życia, który mamy od Boga i który ma być skierowany ku Niemu.

Otrzymywany pokarm jest podstawowym objawem miłości, tak ze strony Boga, jak i człowieka. Troska Boga o tych, którzy są Jego ludem, ujawniła się w czasie wędrówki Izraela przez pustynię. Przez cały ten czas, synowie Izraela zbierali codziennie mannę, a gdy brakowało im wody, Pan wyprowadził ją ze skały. Lecz apetyt człowieka, niepohamowanie w zaspokajaniu zmysłu smaku, wciąż rodziły bunt w trakcie wędrówki. Ileż razy występowali przeciw Panu i Mojżeszowi, bo uprzykrzył im się ten pokarm, który nazwali „mizernym”. Wciąż wspominali przysłowiowy czosnek i cebulę, których mieli do sytości w Egipcie. Nasz wieszcz - Adam Mickiewicz napisał bajkę: Wilk i pies. Choć ten pierwszy głodował czasem, a pies miał stale pełną miskę, to przecież na szyi psa ciągle wisiał łańcuch niewolnika. Miłość Boga nigdy nie zniewala i to jest pewien trud wolności.

Składanie ofiar było po powstaniu świątyni w Jerozolimie obwarowane wieloma przepisami. Lecz ich istotą było wykonanie dzieła sprawiedliwości. Otrzymałeś, więc powinieneś umieć dać. Każdy wierzący powinien stanąć przed Panem i złożyć należną ofiarę. Część ofiary była spalana Bogu, część otrzymywał kapłan, który składał ofiarę, a zasadnicza część była spożywana w rodzinie jak znak otrzymanego błogosławieństwa. Prorok Jeremiasz często nawiązywał do ofiar, które miały być składane jedynemu Bogu. Składane w sposób bałwochwalczy zasługiwały na karę. Pisał: opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny, cysterny popękane, które nie utrzymują wody. (Jr 2,13). Izajasz zaś wzywał: Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. (Iz 55,2)

Najważniejszą ucztą Izraela była wieczerza paschalna. Jej zasadniczym elementem było zabicie i spożywanie baranka, na pamiątkę tej wieczerzy, którą spożyli jako ostatnią w Egipcie. Wtedy krwią baranka oznaczyli na rozkaz Boga odrzwia domostw, a wtedy Anioł śmierci, który przeszedł w nocy i zabijał pierworodnych spośród ludzi i zwierząt, ominął ich domy. To w czasie wieczerzy paschalnej, ostatniej, jaką spożył Jezus z Apostołami, On, prawdziwy Baranek Boży, podał chleb, jako swoje Ciało, a wino, jako swoją Krew. Kto gardzi zaproszeniem, jakie Jezus kieruje do nas, by przyjść na ucztę, ten, jak powiedział w przypowieści o Królestwie, sam wyklucza się z grona biesiadników. Ale też do daje w tejże przypowieści, trzeba na ucztę przyjść w stroju godowym. Czytamy w Liście św. Pawła: kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej (…)Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. (1Kor 11,27.29).

Widzimy dziś Jezusa, który w Betanii miał przyjaciół - Łazarza i jego siostry. Często tam przebywał, gościł u ich stołu. Choć proszony o interwencję - Łazarz choruje - Jezus się ociąga. Chce stanąć przed grobem przyjaciela, by ukazać nam wszystkim, że Jego miłość jest większa niż śmierć. Jezus, światłość świata, każe otworzyć grób Łazarza i czyni znak ukazujący Jego boskość - wskrzesza swojego przyjaciela. Tym samym potwierdził prawdziwość słów, jakie skierował do Marty: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. (J 11,25). Dlatego chcący zabić Jezusa, postanowili także zgładzić Łazarza, czyli zniszczyć znak wskazujący na źródło życia, jakim jest Jezus.

Dla wielu, czas pandemii, rodzi tęsknotę za przyjęciem świętej Komunii. To nasze życie! Czy jednak nie ma takich, którzy od lat gardzą Jezusem, który jest jedynym Pokarmem nieśmiertelności?

Rozpoczęliśmy cykl kazań na niedziele obecnego Wielkiego Postu od słuchu. Czy potrafiliśmy wprowadzić się w stan ciszy, by usłyszeć dane nam Słowo i móc odnaleźć się w Kościele, który jest świętym zwołaniem? Potem mówiliśmy o wzroku. Bóg widzi i potrzebujemy tego widzenia doświadczyć, bo ono wskazuje cel, którego nie widząc - błądzimy. Dotykiem Boga jest dar Ducha Świętego. On daje nam moc w wędrówce, On naszą obroną (Parakletem), On siłą w pokornej służbie dla uświęcenia świata. Stajemy się w ten sposób ofiarą Bogu miłą w Chrystusie, którego woń miłości pociąga ku Bogu. Dziś kończymy temat zmysłów odniesieniem do szczególnego Pokarmu, które dał nam Stwórca, aby już w doczesności smakować Uczty miłości, jaką jest Eucharystia. Wyraża tę prawdę greckie słowo AGAPA. To najdoskonalsza forma miłości. Miłości Boga do człowieka i człowieka do Boga. Na stole, przy którym się gromadzimy, nie ma bogatej zastawy i wysublimowanych dań. Ale nie brakuje Boga - Miłości. W niej Bóg daje nam wszystko.

Na zakończenie Mszy:

Słowo prymasa Wyszyńskiego na dzisiejszą niedzielę: Choć nieraz trzeba długo czekać na skuteczność naszych modlitw, nie wolno wątpić. Trzeba wierzyć, ufać i cierpliwie się modlić.